Teraz na antenie
undefined - undefined
Następnie
undefined - undefined
Teraz na antenie
undefined - undefined
Następnie
undefined - undefined
9 marca 1832 r. Antoni Orłowski, przyjaciel Chopina, zachwycał się pierwszym paryskim koncertem kompozytora w sali Pleyela: „Cały Paryż ogłupiał”. Kronikarz Wielkiej Emigracji, Lubomir Gadon, napisał: „Genialny Fryderyk poezją swojej gry wszystkich zdobył”. 20-letni wówczas Franciszek Liszt pozostawił wprawdzie wspomnienie tego pamiętnego wieczoru, ale spisał je dopiero po latach: „klaskaliśmy do obrzęknięcia rąk”. Paryska prasa wydarzenie to przemilczała. Oprócz suchej recenzji Fétisa, żaden krytyk nie zauważył występu Chopina, którego najboleśniej dotknęło stwierdzenie, że jego gra na „twardym i opornym jednostrunowym fortepianie Kalkbrennera była po prostu dławieniem się”. Pozostało mu żyć ze świadomością, że jako wirtuoz był za cichy, jako kompozytor – niezrozumiały, a jako Polak z francuskim nazwiskiem – podejrzany. (md)