Teraz na antenie

undefined - undefined

Następnie

undefined - undefined

„Jeszcze by mi kalectwa trzeba”

4 września 1848 r. Chopin w „Johnston Castel, o 11 mil od Glasgowa”, rozpoczął pisanie listu do Wojciecha Grzymały, skarżąc się: „I odetchnąć nie mogę, i pracować nie mogę. Czuję się sam, sam, sam, chociaż otoczony”. Ze spokojem informował przyjaciela o „dziwnym wypadku”, który mógł go życie kosztować. Podczas wycieczki nad morze dwuosobowym zakrytym powozem doszło do poważnej katastrofy. Furman nie mógł powstrzymać dwóch spłoszonych koni, zerwał lejce i spadł z kozła, raniąc się poważnie. Gałęzie porozbijały okna powozu lecącego w przepaść. Ratunkiem okazało się drzewo zatrzymujące pojazd. „Przyznam Ci się, żem widział spokojnie ostatnią godzinę, ale myśl nóg i rąk połamanych bardzo mnie przeraża. Jeszcze by mi kalectwa trzeba” – kończył swój list kompozytor. (md)