Teraz na antenie

undefined - undefined

Następnie

undefined - undefined

Nieprzenikniony

11 listopada 1849 r. wiolonczelista Józef Brzowski, przyjaciel Chopina i całej rodziny kompozytora,  opłakiwał jego odejście: „I stało się, znikł Szopen, a łzy po nim gorzkie są i potrójne, bo łzy rodziny, łzy muzykalnego świata i łzy każdego artysty”. Obaj muzycy utrzymywali bliskie kontakty, zwłaszcza po przybyciu Brzowskiego do Paryża. Bywał on częstym gościem w salonie kompozytora, gdzie spotykał Liszta, Moschelesa, Nourrita, Pixisa, Franchomme'a, a także rodaków Grzymałę i Matuszyńskiego. Na jednym z wieczorów u markiza Custine'a, na który zabrał go Chopin, obecny by także Berlioz z żoną. Brzowski, żegnając przyjaciela, napisał: „Samodzielnym będąc, Szopen do końca nim pozostał; ani go pedantyzm niemiecki nie zesztywnił, ani słodycz włoskiej melodii nie zniewieściła, ni go lekkość francuskiej muzyki do czczości nie zniżyła. […] Stał nieprzenikniony, jak bazaltu skała”. (md)