Teraz na antenie
undefined - undefined
Następnie
undefined - undefined
Teraz na antenie
undefined - undefined
Następnie
undefined - undefined
15 lipca 1848 r., gdy w Londynie wyczerpały się już możliwości dalszych zarobków, Chopin napisał do Wojciecha Grzymały: „Zebranego grosza może będę miał wszystkiego, strąciwszy mieszkanie, powozy, ze 200 gwinei [do 5000 franków]”. Kłopoty finansowe dokuczały kompozytorowi coraz bardziej. Zarabiał znacznie mniej niż się tego spodziewał. Dochodów z udzielanych lekcji nigdy nie mógł być pewien. Okazało się też, że tutejsza arystokracja nie była zbyt szczodra. Coraz częściej myślami powracał do lat spędzonych w Nohant. Bywały nawet chwile, gdy tęsknił za George i prawie gotów był pogodzić się z nią. Wyczerpany londyńskim trybem życia, miał już dosyć pobytu na Tamizą. W liście do Juliana Fontany pisał: „Jest tam i humor, i smutek, i rozpacz, i tęsknota za przyjaciółmi, i niepokój człowieka nerwowego, i zmęczenie życiem, i przewidywanie rychłej śmierci, i ogromna doza serdeczności, i czułości”. Cały list skrzył się wprawdzie dowcipem, ale Chopin „był jakiś smutny, sprawiał wrażenie człowieka cierpiącego, uśmiechającego się przez łzy”. (md)