Teraz na antenie
undefined - undefined
Następnie
undefined - undefined
Teraz na antenie
undefined - undefined
Następnie
undefined - undefined
31 sierpnia 1830 r. Fryderyk w liście do swego przyjaciela z Poturzyna, Tytusa Woyciechowskiego, zwierzał się z gorących uczuć do Konstancji Gładkowskiej, która przygotowywała się właśnie do występu w operze „Sroka złodziejka” Rossiniego. Zdawał sobie sprawę z tego, że gdy Konstancja będzie się prezentowała na scenie Teatru Narodowego, on już będzie w Wiedniu, o czym ze smutkiem pisał do przyjaciela: „Ma wkrótce w Sroce wystąpić; to wkrótce pewno już wtenczas nastąpi, kiedy ja za rogatkami będę! Ty może wówczas znajdziesz się w Warszawie, to powiesz twoje zdanie. Trzecia jej rola ma być w Westalce”. To głównie za namową Fryderyka Konstancja zabrała się za studiowanie tytułowej roli w operze Spontiniego. Konieczność rozstania z ukochaną była dla kompozytora trudna do zniesienia, toteż po chwilach smutku i żalu wpadał w zniecierpliwienie i rozdrażnienie, niemalże gniew na samego siebie, że „go tyle kosztowało to, co może w gruncie rzeczy nawet nie było tyle warte”. (md)