Teraz na antenie
undefined - undefined
Następnie
undefined - undefined
Teraz na antenie
undefined - undefined
Następnie
undefined - undefined
15 stycznia 1858 r. w „Ruchu Muzycznym” pojawił się artykuł Józefa Sikorskiego, relacjonujący przebieg Wieczoru muzykalnego w Resursie Wielkiej w Warszawie, „należącego do rzadkich wyjątków ze względów czysto muzycznych. Przyniósł słuchaczom kompozycje albo nieznane prawie albo sympatyczne”. Do mniej znanych autor zaliczył część oratorium Haydna „Pory roku”, zaś do sympatycznych mazury Chopina i ks. Lubomirskiego oraz uwerturę Dobrzyńskiego z opery „Flibustierowie”. Sikorski zajął się mazurem polskiego kompozytora „odśpiewanym przez pannę Bogdanowicz z dorobionym [...] tekstem”. Moda na podkładanie słów pod utwory fortepianowe Chopina, zwłaszcza mazurki, pojawiła się w kraju dość wcześnie. Często jednak prowadziła ona do parodii. „Kilku dyletantów, żałosnych parodystów Chopina natchnień” – tak Karol Szymanowski nazwał grafomanów hołdujących tej niechlubnej praktyce. Sikorski po wysłuchaniu mazurka Chopina w wersji wokalnej, ostrzegał: „Ciesząc się przywiązaniem okazywanym Chopinowi, nie śmiemy do naśladowania tej manipulacji zachęcać”. (md)