Teraz na antenie

undefined - undefined

Następnie

undefined - undefined

Przyjechał, uderzył i zwyciężył

30 stycznia 1881 r. w sali Resursy Obywatelskiej miał miejsce drugi warszawski koncert Antoniego Rubinsteina, o którym Jan Kleczyński napisał: „Przyjechał był właśnie największy z żyjących, obok Liszta, mistrz fortepianu. Przyjechał, uderzył w struny, i… zwyciężył!” Ten wielki pianista, liczący wówczas 52 lata, swój drugi recital wypełnił dziełami Chopina. Zagrał m.in. Fantazję f-moll op. 49, Nokturn c-moll, Barkarolę Fis-dur op. 60, mazurka i walca, a „wszystko pojęte cudownie i po szopenowsku”. „Jemu wszystko wolno – pisał zachwycony Kleczyński – Jego temperament namiętny i burzliwy, nie znosi pęt ani granic; i któż mu za złe weźmie, że czasem je przekroczy, skoro przez to właśnie w niektórych chwilach, stanie się prawdziwie wielkim apostołem sztuki”. Nie wszystkie jednak interpretacje dzieł chopinowskich przypadły wówczas do gustu recenzentowi. Krytykował „szalone tempo” w Preludium d-moll. Wykonanie Etiudy c-moll op. 25 nr 12 skwitował słowami: „widzimy tu już nie człowieka, ale wcielonego demona muzyki”. (md)