Teraz na antenie

undefined - undefined

Następnie

undefined - undefined

„Przedobrze, nadcudnie”

5 października 1830 r. Chopin w liście do Tytusa Woyciechowskiego opisywał przygotowania do występu w Teatrze Narodowym, w programie którego miał się znaleźć jego Koncert fortepianowy e-moll op. 11. Pomiędzy pierwszą częścią tej kompozycji a dwoma pozostałymi, zaplanowano występ dwóch śpiewaczek, Konstancji Gładkowskiej i Anny Wołkow, uczennic Włocha Carla Solivy. Chopin o technice śpiewu obu artystek, zwłaszcza zaś Konstancji, oraz o możliwościach głosu ludzkiego wypowiadał się ze znawstwem. Natomiast znajomość muzyki włoskiej i kunsztu włoskich śpiewaków pozwoliła mu, jako pianiście, osiągnąć doskonałość i piękno brzmienia. Zalecał swym uczniom, by „słuchali dobrych śpiewaków włoskich, a nawet uczyli się śpiewu”. Jednej ze swych uczennic radził: „Powinna pani śpiewać, jeśli pani chce grać na fortepianie”. Kompozytor od najmłodszych lat miał kontakt ze sztuką wokalną wybitnych śpiewaczek. Po warszawskich koncertach Henrietty Sontag oraz Angeliki Catalani, z zachwytem mówił: „Bardzo dobrze, przepysznie, przedobrze, nadcudnie”. (md)