Teraz na antenie
undefined - undefined
Następnie
undefined - undefined
Teraz na antenie
undefined - undefined
Następnie
undefined - undefined
21 stycznia 1836 r. Hector Berlioz zachwycony techniką pianisty Sigismunda Thalberga, występującego w Konserwatorium Paryskim, na łamach „Revue et Gazette Musicale” napisał: „[…] pianista zdawał się mieć trzy ręce zamiast dwóch”. Zadziwił paryską publiczność grając z pamięci, co w tamtych czasach było rzadkością. Chopin, z 19-letnim genialnym uczniem Hummla, zapowiadającym się na jednego z największych pianistów świata, zawarł znajomość w Wiedniu. Jednak nie przerodziła się ona w przyjaźń. Polski kompozytor daleki był od entuzjazmu dla jego osobowości, nazywając go lekceważąco „modnisiem”. W liście do swego przyjaciela, Jasia Matuszyńskiego, Fryderyk pisał: „Thalberg tęgo gra, ale nie mój człowiek, młodszy ode mnie, damom się podoba, […] piano pedałem, nie ręką oddaje, decymy bierze jak ja oktawy, ma brylantowe guziki od koszulek”. Thalberg żądny był sukcesów estradowych i rozentuzjazmowanych tłumów wielbicieli. Chopin nie palił się do wielkich sal koncertowych wypełnionych po brzegi. Wystarczało mu małe grono przyjaciół. (md)